Postanowiłem pisać tu i stworzyć z tego bloga taką moją podręczną książkę kucharską.Wreszcie postaram się spisywać co i jak gotuję to może wreszcie uda mi się to powtórzyć albo przekazać przepis komuś innemu, a jak jeszcze mu posmakuje to będę w 7niebie:p
Poza spisywaniem przepisów i moich przemyśleń, dziś czytałem o systematyczności i może blog nauczy mnie bardziej tej cennej cechy:) Sam jestem ciekaw ile wytrzymam i co z tego wyjdzie:)
O i może uda mi się udowodnić niedowiarkom że gotowanie to nie jakaś mozolny i dłuuuuugi proces i mojej mamie, że można przygotować obiad w ok 30min :)
Co do przepisów to te potrawy nawet nie mają nazwybo są wymyślane na bieżąco po powrocie z pracy i sprawdzeniu zawartości lodówki i szafek:)
Ok jak to powiedziano "przejdźmy od słów do czynów" i chyba czas zacząć.... :)
Dzień pierwszy przepis na coś w rodzaju sajgonek ale mocno zeuropeizowany:)
Składniki:
karkówka - jeden plasterek, marchewka dwie sztuki, cebula mała, papryka, a właściwie kawałek, bakłażan też kawałek, fasolka garść, szpinak żeby lekko to skleić, oliwa, ja lubię z oliwek, ale jak macie mniej wyszukane wasze kubki smakowe może byc cokolwiek do smażenia:) kilka łyżeczek, papier ryżowy, no i oczywiście sól, pieprz i obowiązkowo ząbek czosnku, bo życie bez czosnku nie ma smaku :)
Czas przygotowania: ok 30min łącznie ze spisywaniem punktów do tego tekstu i zmywaniem:)
Składniki na 5sztuk sajgonek czyli dla dwóch osób i małego psa;)
Warzywa kroję w miare grubo żeby było czuć co się je. Ja zaczynam od marchewki, cebuli i mięsa to wędruje na patelnie. Uwielbiam tę marchewkę lekko surowa po przygotowaniu jak chrupie w potrawie.
Po tym jak się cebula zeszkli i mięso straci surowy czerwony kolor dorzucam resztę warzyw i lekko podlewam wodą żeby zmiękły. Po ok 10 min wszystko gotowe doprawiamy solą i pieprzem.
Taki farsz ściągamy z gazu i pakujemy w papier ryżowy.
Ten trzeba na krótką chwilę znużyć w gorącej wodzie żeby zmiękł i tak zawijamy coś jakby polskie gołąbki ale to jakby sajgonki.
To wędruje na patelnie i obsmażam z każdej strony po ok 30 sek. Ważne żeby nie smażyć na głębokim oleju ja użyłem ok 3 łyżek do wszystkiego, dzięki temu potrawa nie jest taka ciężka, tłusta i taka jakiej byśmy nie chcieli:)

Jutro dzień wolny więc jest szansa ze będę chciał poszaleć i szarpnąć się na coś ciekawego w kuchni.
W miedzy czasie jak mi się smażyły sajgonki przygotowałem sałatkę z rukoli, oliwy, soku z cytryny i słonecznika. Hmmmm przygotowałem to może za dużo powiedziane :) położyłem trochę rukoli i kawałek papryki na talerzu polałem sokiem z cytryny i oliwą no i na górę trochę słoneczniku znowu lubię jak chrupie :) Co ja mam z tym chrupaniem ??:) i gotowe i to wszystko i do gabloty i smacznego ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz