Łączna liczba wyświetleń

piątek, 25 listopada 2011

Dzien trzeci a nawet czwarty

No I juZ zystematycznosc legla w gruzach, ni moze nie hruzach ale lekko zaczela sie kruszuc. Wiec dzis staram sie ja troszke podlkeic I wyprostowac I pomimi ze nic nie gotowalem, a jadlem to postanowilem popisac:)

Wczoraj nie bylo co opisywac bo odgrzac obiad kazdy umie a poza obiadem to urwanie glowy bylo z powodu pracy I stres sie zaczal zwiazany z interview. Juz emocje opadly lekko wiec czas na relaksacje:) pewnie mnie zaskocza w pradze:) mam nadzieje ze nikt nie 'popsuje'wyjazdu:)

Hmmmm jak to zwykle kazdy pyta jak poszla rozmowa ale to nie pytanie do mnie tylko do M M I nieobecnego M bo skad ja mam wiedziec jak to oni sluchali a ja mowilem:)

Co do szalenst w kuchni to dzis szalu nie ma no chyba ze kochajaca osoba bedzie chciala rozpieszczac :) wiec koncze moje greckie klimaty z ryba I ziemniakami hmmmm ciekawe czy grecy znaja fasolowa skoro w greckiej knajpie ja serwuja?:)

Sori za literowki, ciezko pisac z tEl:/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz